Planujesz zakup malinki i nie wiesz, które Raspberry Pi wybrać – 4 czy 5? W tym tekście znajdziesz porównanie obu modeli, ale też praktyczne wskazówki z perspektywy codziennego użytkowania. Dzięki temu łatwiej dopasujesz płytkę do swoich projektów – od prostego media center po lokalny serwer AI.
Jakie są najważniejsze różnice między Raspberry Pi 4 a 5?
Na pierwszy rzut oka Raspberry Pi 4 i 5 wyglądają podobnie. Złącza rozmieszczono w zbliżony sposób, obie płytki mieszczą się w kompaktowych obudowach i nadal korzystasz tu z tych samych popularnych systemów, jak Raspberry Pi OS. Różnica kryje się jednak w środku, a to ona przesądza o tym, który model bardziej opłaca się kupić do konkretnego zastosowania.
Raspberry Pi 4 korzysta z układu Broadcom BCM2711 z czterema rdzeniami ARM Cortex A72. W Raspberry Pi 5 wprowadzono już całkiem inny SoC – Broadcom BCM2712 z czterema rdzeniami ARM Cortex A76 2,4 GHz. To nie jest kosmetyczna zmiana. Cortex A76 przy tym samym taktowaniu jest wyraźnie szybszy niż A72, a do tego w Pi 5 taktowanie samo z siebie jest wyższe, więc przeskok w odczuwalnej wydajności jest bardzo duży, zwłaszcza w cięższych zadaniach, takich jak kompilacja kodu, emulacja czy lokalne modele AI.
Raspberry Pi 4 – co oferuje starszy model?
Raspberry Pi 4 zdążyło już na dobre zadomowić się w wielu domowych i firmowych projektach. Ten model świetnie radzi sobie jako mały serwer plików, router, NAS czy centrum multimedialne. Cztery rdzenie Cortex A72 nadal wystarczają do większości zadań biurowych, prostych serwerów WWW czy projektów edukacyjnych. Jeśli Twoje projekty nie wymagają maksymalnej wydajności CPU czy GPU, Pi 4 wciąż jest rozsądnym wyborem.
Pamięć RAM w Pi 4 również występuje w kilku wersjach – od 2 GB do 8 GB – i to najczęściej właśnie wariant 4 lub 8 GB spotkasz w gotowych zestawach. W wielu zastosowaniach, takich jak prosty Home Assistant, serwer MQTT czy monitoring z kilkoma kamerami, Pi 4 z 4 GB RAM sprawdzi się bez większych problemów. Do tego dochodzi rozwinięty ekosystem obudów, radiatorów, HAT-ów oraz liczne poradniki, bo ta płytka jest już dobrze znana społeczności.
Raspberry Pi 5 – co zmieniono w nowej generacji?
Raspberry Pi 5 to krok naprzód nie tylko pod względem procesora, ale całej architektury. BCM2712 ma cztery rdzenie ARM Cortex A76 2,4 GHz, co daje zauważalne przyspieszenie przy bardziej wymagających zadaniach. Do tego dochodzi przeprojektowany system pamięci podręcznej, który mocno wpływa na szybkość pracy w aplikacjach, które często odwołują się do RAM i intensywnie korzystają z CPU, jak choćby środowiska programistyczne.
Nowy model wprowadza też usprawnioną grafikę. W Raspberry Pi 5 pracuje dwunastordzeniowy układ VideoCore VII taktowany 1 GHz. Producent szacuje, że wydajność GPU w Pi 5 jest około 2–2,5 razy większa niż w Pi 4, gdzie zastosowano VideoCore VI. To oznacza płynniejsze odtwarzanie wideo, lepszą pracę środowisk graficznych i większy zapas możliwości w projektach multimedialnych.
Jak zmieniła się pamięć i cache w Raspberry Pi 5?
Na papierze oba modele występują w podobnych wariantach RAM: 1, 2, 4 i 8 GB. Różnica tkwi w tym, jak rozwiązano pamięć podręczną L1, L2 i L3, bo to ona w praktyce decyduje o tym, jak procesor radzi sobie z obciążeniem w dłuższym czasie. Raspberry Pi 4 przydzielało pamięć podręczną inaczej niż Raspberry Pi 5, co miało bezpośrednie przełożenie na wydajność przy wielu procesach działających równolegle.
W Raspberry Pi 4 każdy rdzeń miał 80 KB pamięci L1, a cała czwórka wspólnie korzystała z 512 KB L2. Przy mocno równoległych zadaniach dochodziło więc do sytuacji, w której rdzenie „walczyły” o zasoby L2. To nie znaczy, że system działał źle, ale łatwiej było o spadki wydajności w specyficznych scenariuszach, np. przy silnym multitaskingu czy podczas wielu jednoczesnych zadań sieciowych.
Jak wygląda pamięć cache w Raspberry Pi 5?
W Raspberry Pi 5 projektanci zmienili podejście. L1 zmniejszono do 64 KB na rdzeń, ale każdy z czterech rdzeni dostał własne 512 KB L2. Dodatkowo wprowadzono wspólną pamięć L3 o pojemności 2 MB. Taki układ oznacza, że pojedynczy rdzeń szybciej wykonuje zadania zależne od cache, a cały SoC lepiej radzi sobie z rozłożeniem danych między rdzenie bez ciągłego dzielenia jednej puli L2.
Dla Ciebie jako użytkownika oznacza to mniejsze „przytyki” przy mocnym obciążeniu. Przy kompilacji dużych projektów, emulacji konsol, przeglądaniu wielu kart w przeglądarce jednocześnie czy uruchamianiu kontenera z lokalnym modelem AI, Raspberry Pi 5 zachowuje wyższą i stabilniejszą wydajność. Nawet jeśli L1 na papierze jest odrobinkę mniejsze, zyskasz więcej na indywidualnym L2 oraz dodatkowym L3.
Jak wybrać wariant RAM – 1, 2, 4 czy 8 GB?
Choć dostępne są wersje 1 GB i 2 GB, sensownie jest spojrzeć w stronę konfiguracji 4 GB i 8 GB. Dla prostych projektów IoT, małego routera lub jednego konkretnego serwera (np. tylko pihole) wariant 2 GB na Raspberry Pi 4 jeszcze da radę, ale w Raspberry Pi 5 ograniczanie się do 2 GB szybko stanie się wąskim gardłem, jeśli zechcesz uruchomić więcej usług naraz.
W praktyce można przyjąć prostą regułę: do eksperymentów edukacyjnych, prostych skryptów i pojedynczych usług wystarczy 4 GB, natomiast jeśli myślisz o lokalnym serwerze AI, wielu kontenerach Dockera, większych bazach danych lub intensywnym desktopie, warto od razu wybrać 8 GB. W Raspberry Pi 5 łatwo sprawdzisz, ile RAM ma płytka – na laminacie jest nadrukowane oznaczenie (np. 8G), przy którym zamontowano rezystor.
Jak moc CPU i GPU przekłada się na realne zastosowania?
Same liczby rzadko mówią całą prawdę. Pytanie brzmi: w jakich projektach rzeczywiście poczujesz różnicę między Raspberry Pi 4 a Raspberry Pi 5? Różne zadania obciążają system w inny sposób. Jedne korzystają głównie z CPU, inne z grafiki, a jeszcze inne z szybkiego dostępu do pamięci.
W projektach serwerowych CPU liczy się najbardziej. Gdy Raspberry Pi ma obsługiwać mały serwer WWW, bazę danych, Home Assistanta, serwer plików, router czy DNS, ważna jest liczba jednoczesnych żądań oraz to, jak szybko pojedyncza usługa reaguje. W takich zastosowaniach wyższe taktowanie i nowa architektura Cortex A76 w Pi 5 robią dużą różnicę. System szybciej przetwarza zapytania, a spadki wydajności pod obciążeniem są mniej dotkliwe.
Raspberry Pi jako lokalny serwer AI – który model ma sens?
Coraz więcej osób stawia w domu lokalny serwer AI, korzystając z narzędzi takich jak Ollama i OpenWebUI. Taka konfiguracja pozwala uruchamiać modele językowe bezpośrednio na malince, bez wysyłania danych do chmury. To bardzo wymagające zadanie zarówno dla CPU, jak i pamięci RAM, więc wybór między Pi 4 a Pi 5 jest tutaj szczególnie istotny.
Do prostych modeli i eksperymentów da się użyć Raspberry Pi 4, ale Raspberry Pi 5 z 8 GB RAM jest znacznie rozsądniejszym wyborem. Szybsze rdzenie Cortex A76, rozbudowany cache i wyższa przepustowość pamięci sprawiają, że odpowiedzi modeli są bardziej płynne, a system mniej się „krztusi” przy kilku jednoczesnych żądaniach. Pi 5 lepiej nadaje się też do pracy w roli domowego serwera AI, który działa 24/7 i obsługuje więcej niż jedną osobę.
Multimedia, emulacja i desktop – gdzie mocniejszy GPU ma znaczenie?
Dla użytkowników tworzących media center, retro konsole czy lekkie stanowiska biurowe szczególnie ważny jest GPU. W Pi 4 VideoCore VI radzi sobie z większością materiałów wideo w Full HD i częścią treści 4K, ale przy większej liczbie procesów w tle lub cięższych interfejsach bywało ciasno. VideoCore VII w Pi 5 to wyraźny skok – 12 rdzeni przy 1 GHz daje nawet 2–2,5 razy większą wydajność, co w praktyce oznacza płynniejsze animacje, mniejsze przycinki i lepsze wsparcie dla bardziej rozbudowanych interfejsów graficznych.
Jeśli planujesz retro konsolę, która ma bez problemu obsługiwać bardziej wymagające emulatory lub myślisz o wygodnym pulpicie z przeglądarką, pakietem biurowym i kilkoma aplikacjami naraz, Raspberry Pi 5 daje znacznie większy komfort. Pi 4 nadal wystarczy do Kodi czy prostego odtwarzacza wideo, ale przy bardziej rozbudowanych scenariuszach nowszy model sprawdzi się lepiej.
Cztery rdzenie ARM Cortex A76 2,4 GHz w Raspberry Pi 5 oraz dwunastordzeniowy VideoCore VII 1 GHz zapewniają nawet ponad dwukrotny wzrost wydajności względem Raspberry Pi 4 z Cortex A72 i VideoCore VI.
Jak kwestia chłodzenia wpływa na wybór między Pi 4 a Pi 5?
Większa wydajność oznacza też większą ilość ciepła do odprowadzenia. Raspberry Pi potrafi się nieźle nagrzać, gdy pracuje jako serwer, router, NAS czy lokalny serwer AI. Wysoka temperatura prowadzi do zjawiska throttlingu, czyli obniżania taktowania CPU, co spowalnia działanie całego systemu. W praktyce oznacza to, że nawet bardzo szybki sprzęt może nagle stać się „zamulały”, jeśli nie zadbasz o chłodzenie.
Przykładowe testy z Raspberry Pi 3 (które dobrze oddają zachowanie podobnych mini komputerów) pokazały, że duże znaczenie ma nie tylko rodzaj radiatora, ale także sposób ustawienia wentylatora. Porównywano różne rozmiary wentylatorów 5 V i 12 V, a także ich kierunek pracy – wdmuchiwanie zimnego powietrza do obudowy kontra wyciąganie gorącego powietrza na zewnątrz.
Czy lepiej wdmuchiwać powietrze, czy je wyciągać?
W jednym z testów użyto średniego wentylatora 5 V oraz stworzonego skryptu, który uruchamiał stress test CPU, mierzył temperaturę co kilka sekund i zapisywał wyniki do pliku CSV. Startowano z 45°C, a każdy scenariusz trwał 5 minut. Gdy wentylator wdmuchiwał chłodne powietrze do środka obudowy, temperatura spadła do okolic 36°C, co oznaczało skuteczne chłodzenie przy relatywnie prostym rozwiązaniu.
Po odwróceniu kierunku i ustawieniu wentylatora tak, aby wyciągał ciepłe powietrze z obudowy, przy tych samych warunkach temperatura ustabilizowała się dopiero w okolicach 39°C. Różnica kilku stopni może zadecydować o tym, czy procesor zacznie obniżać taktowanie pod obciążeniem. Przy jednym wentylatorze w małej obudowie widać więc wyraźnie, że lepiej wdmuchiwać chłodne powietrze bezpośrednio na radiator niż tylko próbować wyrzucać gorące na zewnątrz.
Jakie wentylatory sprawdzają się najlepiej?
W innym teście porównano kilka wentylatorów o różnych rozmiarach i konstrukcji, zawsze przy tych samych warunkach startowych (45°C, 5 minut stress testu CPU). Wyniki jasno pokazały, że sam rozmiar wentylatora nie gwarantuje dobrego chłodzenia, jeśli nie idzie za nim odpowiedni przepływ powietrza i prędkość obrotowa.
Wyniki można podsumować w formie porównawczej tabeli temperatur po 5 minutach obciążenia:
| Rodzaj wentylatora | Sposób pracy | Temperatura po 5 min |
| Mały wentylator 5 V | Wdmuchiwanie | ok. 41°C |
| Średni wentylator 5 V | Wdmuchiwanie | ok. 36°C |
| Wentylator laptopowy | Wdmuchiwanie na radiator | ok. 36°C |
| Duży wentylator 12 V na 5 V | Wdmuchiwanie | poniżej 40°C |
Mały wentylator 5 V był dość cichy, ale temperatura spadała tylko do okolic 41°C. Średni wentylator 5 V oraz cienki wentylator z laptopa wypadały najlepiej – potrafiły zejść prawie do 36°C, choć ten drugi był wyraźnie głośniejszy. Duży wentylator 12 V zasilony z 5 V pracował prawie bezgłośnie, ale kręcił się zbyt wolno, więc temperatura zatrzymywała się nieco poniżej 40°C.
Na podstawie takich testów można wyróżnić kilka sprawdzonych rozwiązań przy chłodzeniu zarówno Raspberry Pi 4, jak i 5:
- kierowanie strumienia powietrza bezpośrednio na radiator procesora,
- użycie średniego wentylatora 5 V zamiast bardzo małego lub dużego, zbyt wolno kręcącego się wentylatora 12 V,
- zastosowanie skryptu monitorującego temperaturę i zapisującego dane do pliku CSV dla własnych testów,
- dobór obudowy z miejscem na radiator i wentylator zamiast puszki całkowicie zamkniętej.
Jeśli planujesz Raspberry Pi 5 do cięższych zadań, warto być jeszcze bardziej czujnym, bo mocniejszy SoC nagrzewa się szybciej niż w Pi 4. Odpowiednia obudowa, radiator i dobrze ustawiony wentylator to realny zysk nie tylko w postaci niższych temperatur, ale też stabilnej wydajności bez throttlingu.
Przy jednym wentylatorze w małej obudowie lepiej sprawdza się wdmuchiwanie chłodnego powietrza na radiator niż wyciąganie gorącego z wnętrza obudowy.
Które Raspberry Pi wybrać – 4 czy 5?
Ostateczny wybór między Raspberry Pi 4 a Raspberry Pi 5 zależy od tego, jak chcesz korzystać z malinki. Nie chodzi tu tylko o samą moc obliczeniową, ale też budżet, dostępność akcesoriów oraz to, czy jesteś gotów zainwestować w lepsze chłodzenie i zasilanie. W wielu prostych zadaniach Pi 4 nadal będzie wystarczające, ale przy projektach wymagających większej wydajności Pi 5 daje wyraźny zapas na kolejne lata.
Warto przeanalizować kilka typowych scenariuszy użycia i dopasować do nich konkretny model oraz wariant RAM. Dzięki temu unikniesz sytuacji, w której po kilku miesiącach zacznie brakować mocy lub pamięci, a Ty będziesz musiał szybko wymieniać sprzęt na mocniejszy.
Kiedy Raspberry Pi 4 ma więcej sensu?
Są sytuacje, w których decyzja o wyborze Raspberry Pi 4 jest nadal rozsądna. Dotyczy to projektów, gdzie priorytetem jest niski koszt, duża dostępność akcesoriów i umiarkowane wymagania wydajnościowe. Jeśli planujesz nieduże urządzenie sieciowe lub prosty serwer, często nie potrzebujesz pełnej mocy, którą oferuje Pi 5.
Do takich zastosowań warto najczęściej rozważyć Pi 4:
- prosty serwer NAS z kilkoma dyskami i backupem domowych danych,
- media center z Kodi do odtwarzania filmów w Full HD,
- router, bramka IoT lub serwer DNS,
- projekty edukacyjne z prostymi skryptami i nauką podstaw Linuxa.
Kiedy lepiej postawić na Raspberry Pi 5?
Jeśli wiesz, że Twoje projekty będą rosnąć, a Ty chcesz korzystać z malinki intensywnie przez dłuższy czas, wtedy warto spojrzeć na Raspberry Pi 5. Nowy SoC, mocniejszy GPU, rozbudowany cache oraz lepsze warianty RAM sprawiają, że ta płytka lepiej radzi sobie zarówno z pracą serwerową, jak i z zadaniami graficznymi lub AI.
Raspberry Pi 5 z 8 GB RAM sprawdzi się szczególnie dobrze, gdy planujesz takie zastosowania jak:
- domowy lokalny serwer AI z Ollama i OpenWebUI,
- rozbudowany system automatyki domowej z wieloma integracjami,
- stacja developerska do kompilacji kodu i uruchamiania kontenerów Dockera,
- retro konsola z wymagającymi emulatorami i front-endem graficznym.
Jeśli planujesz zaawansowane projekty DIY, lokalny serwer AI lub rozbudowane środowisko serwerowe, Raspberry Pi 5 z 8 GB RAM będzie zdecydowanie lepszym wyborem niż Raspberry Pi 4.