Masz wrażenie, że media społecznościowe wciągają cię bardziej, niżbyś chciał, ale jednocześnie trudno ci z nich zrezygnować. Z tego artykułu dowiesz się, dlaczego tak lubimy media społecznościowe, jak działają na mózg i emocje oraz gdzie kończy się przyjemność, a zaczyna problem. Poznasz też sposób, w jaki memy, viralowe treści i marki wykorzystują tę fascynację w codziennej komunikacji.
Co sprawia, że lubimy media społecznościowe?
„Jeden z najpopularniejszych portali społecznościowych… (uruchomiony w 2004 r.)” stał się symbolem tego, jak bardzo pokochaliśmy dzielenie się fragmentami życia z innymi i jak szybko Media społecznościowe wrosły w naszą codzienność. Na przykład wchodzisz na Facebook, żeby „tylko na chwilę” sprawdzić wiadomości, a po dwudziestu minutach orientujesz się, że obejrzałeś już dziesiątki memów i stories. To nie przypadek, tylko efekt połączenia bardzo starej ludzkiej potrzeby przynależności ze sprytnie zaprojektowanymi mechanizmami platform.
Ekspert: Przy otwieraniu artykułu warto użyć jednego konkretnego przykładu platformy (np. platforma z 2004 r.) jako kotwicy narracyjnej, przedstawiając jej wpływ na codzienne zachowania użytkowników.
Lubisz media społecznościowe, bo zaspokajają potrzebę bycia w grupie i „wiedzenia, co się dzieje”. Gdy komentujesz post znajomych, udzielasz się w grupie na Facebooku albo reagujesz na stories na Instagramie, dostajesz sygnał: „należysz do tej paczki, jesteś częścią tej mikrospołeczności”. Dla wielu osób szczególnie ważne jest, że w social media łatwiej znaleźć ludzi o podobnych zainteresowaniach niż w realnym otoczeniu – fani niszowego hobby, konkretnego zespołu czy serialu tworzą własne, bardzo zaangażowane kręgi.
Drugim silnym motorem jest chęć pokazania siebie i zebrania uwagi. Udostępniasz zdjęcie z wakacji, nową fryzurę albo śmieszny Mem, patrzysz jak rosną lajki i komentarze, i czujesz przyjemne napięcie w brzuchu. Mechanizmy społeczne działają tu bardzo jasno – jeśli inni reagują pozytywnie, dostajesz potwierdzenie społeczne, że to co robisz, jest wartościowe. Zwróć uwagę, jak często ludzie dopieszczają swoje zdjęcia filtrami albo długo wymyślają idealny opis tylko po to, aby jeszcze bardziej zwiększyć szanse na tę falę reakcji.
Trzecia motywacja to szybka informacja i rozrywka. Wielu użytkowników otwiera aplikację, by „tylko sprawdzić, co nowego”, a kończy na przeglądaniu filmików, Plotki o celebrytach czy relacji na żywo. Kiedy znajomy publikuje sensacyjny wpis na X, pojawia się w tobie ciekawość i chęć bycia „na bieżąco”. Jednocześnie memy, krótkie wideo czy zabawne komentarze pełnią rolę natychmiastowego „odstresowywacza”, co jest wyjątkowo kuszące po ciężkim dniu pracy.
Najczęstsze powody, dla których spędzamy czas w social media, to między innymi:
- poczucie wspólnoty i przynależności do konkretnej grupy,
- szybki dostęp do informacji i bycie „na bieżąco”,
- rozrywka, śmiech i odskocznia od codziennych obowiązków,
- możliwość wyrażania siebie i zbierania reakcji innych,
- podglądanie życia innych jako forma ciekawości świata.
Jak media społecznościowe wpływają na mózg i emocje?
Gdy przewijasz tablicę lub relacje, w twoim mózgu nieustannie pracuje układ nagrody, a poziom pobudzenia emocjonalnego skacze w górę i w dół. Krótkie filmiki, powiadomienia, czerwone ikonki i liczby przy serduszkach to nie tylko graficzne ozdoby. To sygnały, które mogą aktywować wydzielanie Dopaminy, wpływać na odczuwanie przyjemności oraz utrwalać nawyk częstego sięgania po telefon.
Aby lepiej zrozumieć, dlaczego tak nas to wciąga, warto przyjrzeć się trzem obszarom: działaniu dopaminy i mechanizmu nagrody, temu w jaki sposób algorytmy sterują naszą uwagą oraz jak nieustanne porównywanie się z innymi wpływa na samoocenę. Te trzy elementy tworzą razem potężny system, który potrafi skutecznie utrzymać użytkownika w aplikacji przez bardzo długi czas.
Rola dopaminy i mechanizmu nagrody
Za każdym razem, gdy dostajesz nowe powiadomienie, serduszko pod zdjęciem albo ktoś odpisuje na twoją wiadomość, w mózgu może dochodzić do krótkiego wyrzutu dopaminy. Ta substancja jest związana z ośrodkiem przyjemności i motywacji, dlatego kojarzy ci się z „małą nagrodą”. Lekarz Joe Whittington zwraca uwagę, że treści w social media są projektowane tak, aby regularnie wywoływać takie reakcje i zachęcać do „jeszcze jednego” scrolla. To jak cyfrowa wersja automatu z przekąskami – wiesz, że może nie potrzebujesz kolejnego batonika, ale ręka sama sięga po przycisk.
Warto rozróżnić natychmiastową gratyfikację od długofalowego zadowolenia. Lajki, memy i szybkie wiadomości dają ci błyskawiczny zastrzyk przyjemności, który jednak bardzo szybko wygasa, dlatego tak łatwo o potrzebę kolejnej dawki bodźców. Satysfakcja wynikająca z realnych relacji, pracy nad ważnym projektem czy rozwijania pasji narasta wolniej, ale też dłużej się utrzymuje. Im częściej szukasz szybkich dopaminowych „strzałów” w telefonie, tym trudniej skupić się na czynnościach, które wymagają wysiłku, ale przynoszą głębsze poczucie spełnienia.
Badania psychologiczne i neurologiczne, na które powołuje się między innymi serwis verywellhealth.com, pokazują, że działanie social mediów może przypominać inne formy nawykowych zachowań opartych na nagradzaniu. Z kolei analizy prowadzone na renomowanych uczelniach jak Uniwersytet Harvarda wskazują związek między intensywnym korzystaniem z mediów społecznościowych a nasileniem objawów depresyjnych, co dodatkowo wiąże się z pracą układu nagrody i sposobem reagowania mózgu na bodźce.
Jak algorytmy kształtują uwagę i zaangażowanie?
Gdy przewijasz tablicę na Facebooku albo eksplorujesz Reelsy na Instagramie, nie widzisz całej zawartości platformy, lecz to, co dobrał dla ciebie algorytm. System analizuje twoje kliknięcia, czas oglądania konkretnego filmiku, reakcje na Mem czy komentarze pod Plotki i na tej podstawie podsuwa bardziej podobne treści. W praktyce oznacza to nieustanną optymalizację czasu, który spędzasz w aplikacji oraz wzmacnianie materiałów, które wywołują silne emocje.
Tak tworzy się tzw. pętla zaangażowania. Angażujące treści dostają więcej reakcji, więc algorytm pokazuje je szerszej grupie odbiorców. Im więcej ludzi je widzi i reaguje, tym mocniejszy sygnał, że „warto to promować”. Zaczynasz więc dostawać coraz więcej podobnych filmików lub wpisów, często kosztem innych tematów. Jeśli wpadniesz w wir jednego rodzaju treści, łatwo możesz mieć wrażenie, że „cały internet żyje tylko tym”, choć w rzeczywistości to twój spersonalizowany wycinek świata.
Do konsekwencji tak działających algorytmów należą między innymi:
- tworzenie baniek informacyjnych i zawężanie perspektywy,
- wzmacnianie treści polaryzujących i skrajnych emocjonalnie,
- zwiększona ekspozycja na lęk, złość lub zazdrość,
- łatwiejsze rozchodzenie się dezinformacji i plotek,
- trudność w oderwaniu się od przewijania, bo treści są „szyte na miarę”.
Algorytmy korzystają z bardzo prostych sygnałów twoich zachowań i przekształcają je w przewidywania. Jeśli zatrzymasz się na kilka sekund przy jednym memie, włączysz dźwięk przy filmiku i napiszesz komentarz, system odczyta to jako silne zainteresowanie. W efekcie taki post dostanie większy zasięg, trafi do znajomych, a potem do znajomych znajomych. Jeden spontaniczny żart może więc w ciągu kilku godzin zamienić się w viral i dotrzeć do tysięcy osób, chociaż autor początkowo publikował go wyłącznie „dla swoich”.
Jak porównywanie się z innymi wpływa na samoocenę?
Media społecznościowe to nieustanna galeria porównań. Widzisz znajomą na egzotycznych wakacjach, znajomego z nowym samochodem i perfekcyjne zdjęcia sylwetek z siłowni. Twój mózg automatycznie uruchamia mechanizm porównań społecznych. Porównania „w górę” polegają na zestawianiu siebie z kimś, kto wydaje się lepszy, bardziej atrakcyjny czy bogatszy, co może prowadzić do poczucia bycia „gorszym”. Porównania „w dół” działają odwrotnie – kiedy widzisz czyjeś potknięcia, możesz chwilowo poczuć się lepiej.
Dodatkowo większość ludzi publikuje w sieci wyselekcjonowane momenty – najlepsze kadry z wakacji, wyłącznie udane ujęcia czy sukcesy zawodowe, ukrywając zwyczajną codzienność i porażki. Jak podkreśla psycholog Karolina Wincewicz-Cichecka, osoby o chwiejnej samoocenie często szczególnie intensywnie zabiegają o idealne zdjęcia i pozytywny odbiór. Gdy przeglądasz taką przefiltrowaną rzeczywistość i porównujesz ją ze swoją zwykłą kuchnią po pracy, brudnymi naczyniami czy gorszym samopoczuciem, twoja ocena siebie może systematycznie spadać. Klasyczny przykład to porównywanie wakacji – jeśli inni wrzucają zdjęcia z tropików, a ty spędzasz urlop na działce, możesz mieć wrażenie, że „robisz coś źle”, choć obiektywnie tak nie jest.
Do skutków częstego porównywania się w social media należą:
- pojawienie się zazdrości i poczucia niesprawiedliwości,
- obniżenie samooceny i niezadowolenie z własnego życia,
- czasem także motywacja do rozwoju, ale budowana na presji, a nie na realnych potrzebach.
Co zyskujemy dzięki aktywności online – memy, wspólnota i informacja
Choć sporo mówi się o zagrożeniach, Media społecznościowe dają także wiele autentycznych korzyści. Umożliwiają bardzo szybkie rozprzestrzenianie informacji, tworzenie intensywnych mikrospołeczności oraz są ogromnym źródłem rozrywki i twórczości. Mem stał się pełnoprawnym narzędziem kulturotwórczym – grafiki z podpisami, takie jak Grumpy Cat czy Nosacz Sundajski, przeniknęły do języka codziennego i pomagają w lekki sposób komentować rzeczywistość.
Aktywność online potrafi też realnie pomagać. Gdy ktoś w grupie tematycznej opisuje swój problem zdrowotny lub kryzys emocjonalny, często dostaje w krótkim czasie dziesiątki wspierających odpowiedzi. Dobrze widać to w kampaniach społecznych, gdzie użytkownicy wokół jednego hashtagu organizują zbiórki pieniędzy, akcje pomocowe czy nagłaśniają ważne sprawy. W ten sposób memy, viralowe filmiki czy nawet żartobliwe nawiązania jak tajemnicze „ęśąćż” po wpadce mBanku stają się pretekstem do tworzenia więzi i wspólnoty doświadczeń.
Memy i viralowe treści przynoszą użytkownikom różne rodzaje wartości, na przykład:
- humor i rozładowanie napięcia w trudnych sytuacjach,
- poczucie identyfikacji z grupą, która „kumśi” dany żart,
- szybkie przekazywanie ważnych treści w lekkiej formie,
- komentowanie rzeczywistości językiem prostym i czytelnym dla wielu osób.
Nie tylko zabawa – ryzyka nadużywania i uzależnienia
Zbyt intensywne korzystanie z serwisów społecznościowych ma swoją cenę. Pojawia się utrata czasu, odkładanie obowiązków, rozpraszanie się w pracy i podczas nauki, a także konflikty w relacjach, gdy telefon wygrywa z rozmową twarzą w twarz. Psycholog Karolina Wincewicz-Cichecka w rozmowach z pacjentami zauważa, że wielu z nich już w poczekalni non stop sprawdza, co dzieje się na platformach, a w trakcie rozmowy trudno im utrzymać uwagę. Długotrwałe siedzenie przed ekranem wiąże się też z ryzykami zdrowotnymi, takimi jak zaburzenia snu czy przewlekłe zmęczenie psychiczne.
Do głównych kategorii zagrożeń związanych z nadużywaniem social mediów należą:
- Uzależnienie od mediów społecznościowych i utrata kontroli nad czasem,
- zaburzenia snu wynikające z późnego korzystania z telefonu,
- problemy z koncentracją i „rozstrzelona” uwaga w ciągu dnia,
- pogorszenie zdrowia psychicznego, wzrost lęku i objawów depresyjnych.
| Nadmierne korzystanie | Zwiększone ryzyko zmęczenia, napięcia i pogorszenia nastroju |
| Umiarkowane, świadome używanie | Możliwość korzystania z zalet sieci bez silnych negatywnych skutków |
Jak rozpoznać uzależnienie od mediów społecznościowych?
Uzależnienie od mediów społecznościowych nie polega tylko na tym, że lubisz memy i często sprawdzasz powiadomienia. Problem zaczyna się tam, gdzie tracisz kontrolę nad czasem korzystania i nie potrafisz ograniczyć scrollowania, mimo że widzisz jego negatywne skutki. Typowe jest silne pragnienie „wejścia na chwilę”, które przeradza się w długie sesje kosztem snu, obowiązków czy relacji z bliskimi.
Innym istotnym sygnałem są negatywne konsekwencje w życiu zawodowym, szkolnym lub społecznym. Spóźniasz się do pracy, bo „utknąłeś na telefonie”, widzisz, że zaniedbujesz rodzinę, ale mimo to wciąż sięgasz po aplikację. Mogą pojawić się także objawy przypominające reakcję odstawienia – rozdrażnienie, niepokój czy wręcz fizyczny dyskomfort, gdy przez dłuższy czas nie masz dostępu do sieci. Diagnoza kliniczna zawsze należy do specjalisty, więc jeśli podejrzewasz u siebie lub bliskiej osoby poważny problem, konieczna jest konsultacja z psychologiem lub lekarzem.
Typowe objawy, które możesz zauważyć u siebie lub innych, to między innymi:
- ciągłe myślenie o tym, co dzieje się w social media,
- nieudane próby ograniczenia czasu spędzanego online,
- zaniedbywanie obowiązków, snu lub relacji kosztem scrollowania,
- podenerwowanie, gdy nie możesz sprawdzić telefonu,
- ukrywanie przed innymi, ile faktycznie czasu spędzasz w sieci.
Jeśli codzienne czynności są systematycznie odkładane na rzecz scrollowania, a próby ograniczenia kończą się niepowodzeniem — to sygnał do rozmowy z psychologiem lub lekarzem rodzinnym.
Jakie są skutki dla snu, koncentracji i zdrowia psychicznego?
Korzystanie z telefonu wieczorem wpływa na sen na dwa sposoby. Po pierwsze ekran emituje niebieskie światło, które zaburza wydzielanie melatoniny i utrudnia zaśnięcie. Po drugie treści emocjonalne – od plotkarskich dramatów po mocno angażujące dyskusje – pobudzają układ nerwowy, przez co kładziesz się do łóżka z „rozkręconą” głową. Raporty eksperckie i badania cytowane przez ośrodki medyczne, w tym analizy przywoływane przez Uniwersytet Harvarda, wiążą późne korzystanie z social mediów z gorszą jakością snu, większym zmęczeniem i trudnościami z koncentracją następnego dnia.
Podobnie jest z uwagą i zdolnością skupienia. Częste sprawdzanie powiadomień uczy mózg pracy w trybie ciągłych przerw. Zamiast skupić się na jednym zadaniu przez kilkadziesiąt minut, co chwilę przeskakujesz między aplikacjami i aktywnościami. W dłuższej perspektywie może to obniżać efektywność w nauce czy pracy i wpływać na poziom satysfakcji z wykonywanych zadań. W badaniach nad zdrowiem psychicznym intensywne korzystanie z social mediów łączy się również ze wzrostem lęku, poczuciem osamotnienia i objawami depresyjnymi, szczególnie u osób młodych.
Skutki nadmiernego korzystania widać zarówno tu i teraz, jak i po dłuższym czasie. Krótkoterminowo doświadczasz zmęczenia, rozdrażnienia, kłopotów z zaśnięciem oraz wrażenia, że „niczego dziś nie zrobiłeś, tylko scrollowałeś”. Długofalowo może to przechodzić w przewlekły stres, utrwalone problemy z koncentracją oraz obniżenie odporności psychicznej na codzienne trudności. Jeśli media społecznościowe stają się głównym sposobem regulowania emocji, łatwiej też o rozwój zaburzeń nastroju.
Jak zapobiegać uzależnieniu i wspierać bliskich?
Najlepszą ochroną przed problemami z social mediami jest świadome ustalanie granic. Możesz wyznaczyć sobie konkretne pory dnia na korzystanie z aplikacji, włączyć ograniczenia czasu w telefonie i zadbać o rytuały bezekranowe – choćby posiłki przy stole bez telefonu czy spacer bez słuchawek. Pomagają także proste techniki uważności, na przykład krótkie ćwiczenia oddechowe, gdy masz odruch sięgnięcia po urządzenie „z nudów”.
Jeśli chcesz wesprzeć bliską osobę, która spędza w sieci bardzo dużo czasu, ważna jest spokojna, nieoceniająca rozmowa. Zamiast oskarżeń w stylu „ciągle siedzisz w tym telefonie”, lepiej powiedzieć, co konkretnie niepokoi cię w jej zachowaniu i zaproponować wspólne szukanie rozwiązań. Interweniuj, gdy widzisz, że ktoś systematycznie zaniedbuje obowiązki lub relacje, rezygnuje z wcześniejszych pasji albo reaguje agresją na próby rozmowy o problemie.
Jako pierwsze, stosunkowo proste interwencje możesz rozważyć:
- wspólne ustalenie domowych zasad korzystania z telefonów,
- tworzenie przestrzeni i czasu „offline”, dostępnych dla całej rodziny,
- zachęcanie do aktywności fizycznej lub hobby niezwiązanych z ekranami,
- korzystanie z aplikacji monitorujących czas online jako formy autoobserwacji,
- wczesną konsultację ze specjalistą, jeśli niepokojące objawy się nasilają.
Gdy objawy przypominające Uzależnienie od mediów społecznościowych utrzymują się dłużej, warto sięgnąć po profesjonalne wsparcie. Dostępne są różne formy pomocy – od konsultacji z psychologiem lub psychiatrą, przez terapię indywidualną, aż po grupy wsparcia, w których można porozmawiać z osobami zmagającymi się z podobnymi trudnościami. W każdym z tych przypadków celem jest nie tyle całkowite odcięcie od sieci, ile nauka korzystania z niej w sposób bezpieczny i zgodny z twoimi realnymi potrzebami.
Jak długo powinno trwać scrollowanie?
Nie ma jednej magicznej liczby minut, która byłaby dobra dla wszystkich, bo ważniejsza od samej ilości jest jakość czasu spędzanego w internecie. Co innego praca zawodowa w social media, a co innego bezmyślne przewijanie feedu w nocy. Im bardziej wiesz, po co sięgasz po telefon, tym łatwiej utrzymać równowagę między światem online i offline.
Eksperci przytaczani w raportach zdrowotnych sugerują, że korzystanie z mediów społecznościowych w kilku krótkich, celowych sesjach jest zdecydowanie lepsze niż ciągłe „doglądanie” telefonu. Badania opisywane m.in. przez serwisy takie jak verywellhealth.com pokazują, że dla wielu osób rozsądny limit rozrywkowego scrollowania to około dwóch godzin dziennie, podzielonych na odcinki po 20–30 minut. Warto rozróżnić czas na szybkie sprawdzenie powiadomień od świadomego konsumowania treści, na przykład oglądania konkretnego wykładu czy słuchania podcastu.
Przy ustalaniu własnych zasad pomocne mogą być takie praktyki:
- ograniczanie pojedynczych sesji scrollowania do maksymalnie 20–30 minut,
- robienie przerw od ekranów pomiędzy blokami pracy lub nauki,
- rezygnacja z korzystania z social mediów w pierwszej i ostatniej godzinie dnia.
Jak wykorzystać memy i treści viralowe w komunikacji marki?
Z perspektywy marek memy i treści viralowe są potężnym narzędziem do budowania zaangażowania, ale niosą też pewne ryzyka. Dobrze dobrany Mem potrafi błyskawicznie zwiększyć zasięg posta i sprawić, że logo firmy zacznie pojawiać się w rozmowach użytkowników. Z drugiej strony zbyt nachalne „podszywanie się” pod młodzieżowy styl czy korzystanie z żartu, którego się nie rozumie, grozi utratą autentyczności i wrażeniem, że marka desperacko próbuje „być na czasie”, choć format już dawno się zestarzał.
Skuteczne wykorzystanie memów wymaga dobrego wyczucia grupy docelowej, spójności z tonem komunikacji i szybkiej reakcji na aktualne wydarzenia. Dobrym rozwiązaniem jest inspirowanie się badaniami, takimi jak projekt GFK Polonia i Clue PR z 2016 roku, który pokazał, że memy budują poczucie wspólnoty i są nośnikiem opinii. Przykładowo marka może nawiązać do popularnego motywu z Nosaczem Sundajskim, komentującego lenistwo lub odkładanie rzeczy na później, w kampanii pokazującej prostotę korzystania z jej produktu. Krótkie, trafne nawiązanie do głośnego hasła jak „ęśąćż” po awarii mBanku również może stać się udanym żartem, jeśli jest zrobione z dystansem i zrozumieniem kontekstu.
Przy ocenie skuteczności memów i treści viralowych marki zwykle śledzą między innymi:
- zasięg i liczbę wyświetleń materiału,
- poziom zaangażowania, czyli reakcje, komentarze i udostępnienia,
- sentym ent odbioru, analizowany na podstawie treści komentarzy,
- konwersje, na przykład przejścia na stronę lub zapisy do newslettera.
Dodatkowe uwagi techniczne – dlaczego źródła są tak ważne?
Gdy mowa o zjawiskach takich jak działanie Dopaminy, Uzależnienie od mediów społecznościowych czy wpływ social mediów na depresję, lęk i sen, warto opierać się na rzetelnych badaniach naukowych i raportach eksperckich. W tekście dobrze jest wyraźnie zaznaczać odniesienia do źródeł, na przykład wspomnieć o badaniu potwierdzonym przez Uniwersytet Harvarda, analizach cytowanych przez serwisy medyczne takie jak verywellhealth.com albo wypowiedziach specjalistów, m.in. lekarza Joe Whittingtona czy psycholog Karoliny Wincewicz-Cicheckiej. Takie podejście sprawia, że dyskusja o mediach społecznościowych nie opiera się na domysłach, tylko na sprawdzonych danych.
Co warto zapamietać?:
- Media społecznościowe zaspokajają kluczowe potrzeby: przynależności, bycia „na bieżąco”, rozrywki, wyrażania siebie i podglądania innych, co w połączeniu z mechanizmami platform (lajki, komentarze, stories) silnie wzmacnia codzienne korzystanie.
- Scrollowanie aktywuje układ nagrody i wyrzuty dopaminy, a algorytmy – analizując czas oglądania, reakcje i komentarze – tworzą pętle zaangażowania, bańki informacyjne i wzmacniają treści skrajne emocjonalnie, co utrudnia oderwanie się od aplikacji.
- Stałe porównywanie się z wyselekcjonowanymi „idealnymi” obrazami życia innych obniża samoocenę, sprzyja zazdrości, poczuciu gorszości i może nasilać objawy depresyjne oraz lękowe, szczególnie u osób z chwiejną samooceną.
- Nadmierne korzystanie z social mediów wiąże się z ryzykiem uzależnienia (utrata kontroli, zaniedbywanie obowiązków, objawy „odstawienia”), zaburzeniami snu (niebieskie światło, pobudzenie emocjonalne), problemami z koncentracją i pogorszeniem zdrowia psychicznego; zalecane są krótkie, celowe sesje (ok. 2 h dziennie, bloki 20–30 min) i wyraźne granice czasowe.
- Memy i treści viralowe budują wspólnotę, humor i szybki przekaz, a dla marek są skutecznym narzędziem zwiększania zasięgu i zaangażowania – pod warunkiem autentyczności, dopasowania do grupy docelowej, zrozumienia kontekstu oraz oparcia komunikacji na rzetelnych źródłach i danych.