Książka “Raspberry Pi. Przewodnik dla programistów Pythona”[Konkurs]

Podobnie jak przed świętami Bożego Narodzenia, znów mam dla Was prezenty ufundowane przez wydawnictwo Helion. Tym razem są nimi dwie książki "Raspberry Pi. Przewodnik dla programistów Pythona".

Przyznam się, że nie mam pojęcia jak recenzować książki. Zawsze staram się wczuć w rolę czytelnika tego bloga i zastanowić się jakie może mieć pytania. W przypadku takiej książki jak “Raspberry Pi. Przewodnik dla programistów Pythona” jedyne co przychodzi mi na myśl, to pytanie o to czy jest ona kierowana dla początkujących programistów, osób zaawansowanych czy może dla laików, którzy nie mieli nigdy kontaktu z Pythonem.
[[MORE]]

Pierwsze wrażenie, jakie miałem, gdy zobaczyłem ten tytuł, to zdziwienie, że ma on tylko 150 stron. Książka jest dość cienka, a nie spodziewałem się tego po tak obszernym temacie. Dodatkowo pierwsze 30 stron to wprowadzenie do Linuksa oraz opis czym jest Raspberry Pi, jakie ma złącza i co można z nim zrobić. Takie podstawy dla osób, które nigdy nie miały kontaktu z tym urządzeniem.

Kolejne 20 stron, to wprowadzenie do programowania w Pythonie. W zasadzie wprowadzenie do każdego programowania, bo znajdziemy tutaj opis podstawowych funkcji, pętli oraz informacje o zmiennych i składni języka. W zasadzie to skrócona wersja pierwszego rozdziału każdego kursu programowania. Jeśli ktoś programował, to w zasadzie może pominąć te strony, a jeśli ktoś zaczyna, to znajdzie tutaj podstawę w pigułce.

W dalszych rozdziałach znajdziemy opis tego jak pobierać jakieś dane z internetu w naszych aplikacjach, opis łańcuchów, list, słowników oraz modułów, klas i metod. Jeśli dopiero zaczynasz przygodę z programowaniem, to wymienione nazwy mogą brzmieć tajemniczy, ale w zasadzie są do elementy występujące w sporej liczbie języków programowania i jeśli przećwiczy się je na kilku przykładach, to wiadomo już jak je stosować.

Następny rozdział przybliży nam graficzny interfejs użytkownika i nauczy jak pisać programy, które nie działają już tylko w terminalu. Ósmy rozdział stara zebrać się wszystkie poznane wcześniej informacje w całość i przeprowadza nas przez proces programowania prostej gry.

Dopiero około 110 strony(całość ma 150 stron) znajdziemy rozdział, w którym jest mowa o współpracy napisanego przez nas oprogramowania ze sprzętem(Raspberry Pi). Zaczynamy oczywiście od wprowadzenia i opisu GPIO oraz przeróżnych kart rozszerzeń dla Raspberry Pi.

W kolejnych rozdziałach budujemy gotowe projekty m.in. zegar oraz jeżdżącego robota z czujnikiem zbliżeniowym oraz wyświetlaczem. Oczywiście w przypadku obu projektów nacisk został położony na oprogramowanie, ale znajdziemy tutaj również listę niezbędnych sprzętowych elementów wraz z linkami do sklepów, gdzie możemy je kupić oraz cenami.

Na końcu książki(tak, to już jej koniec) znajdziemy króciutkie podsumowanie możliwości jakie daje nam język Python w połączeniu z platformą Raspberry Pi.

Jak widzicie, książkę “Raspberry Pi. Przewodnik dla programistów Pythona” nie jest łatwo ocenić. Z jednej strony dobrze, że zawiera wprowadzenie dla nowych użytkowników, który nie mieli kontaktu z Raspberry Pi oraz programowaniem w Pythonie, z drugiej zaś strony to wprowadzenie jest dość krótkie i powoduje, że dla osób bardziej zaznajomionych z tematem, w książce znajdą się może dwa lub trzy ciekawe rozdziały. Chciałbym, aby powstał drugi tom tej książki, w którym znajdziemy informacje o bardziej zaawansowanych projektach, dla których musimy napisać o wiele bardziej zaawansowany kod w Pythonie.

Konkurs

Mam dla Was dwie książki "Raspberry Pi. Przewodnik dla programistów Pythona" ufundowane przez wydawnictwo Helion. Chciałbym, aby trafiły do osób, które najbardziej są nimi zainteresowane, dlatego postanowiłem zadać wam pytanie, którego sam najbardziej nie lubię w konkursach. Dlaczego to właśnie Ty powinieneś otrzymać książkę “Raspberry Pi. Przewodnik dla programistów Pythona”?

Odpowiedzi wpisujcie w komentarzach poniżej. Macie na to czas do końca świąt(21.04.2014, do godziny 23:59). Pełen regulamin konkursu znajdziecie tutaj. Dodatkowo polecam zaglądać do naszej grupy na FB, gdzie również będziecie mieli możliwość zgarnięcia opisanej wyżej książki.

Książka “Raspberry Pi. Przewodnik dla programistów Pythona”[Konkurs]

Podobnie jak przed świętami Bożego Narodzenia, znów mam dla Was prezenty ufundowane przez wydawnictwo Helion. Tym razem są nimi dwie książki "Raspberry Pi. Przewodnik dla programistów Pythona".

Przyznam się, że nie mam pojęcia jak recenzować książki. Zawsze staram się wczuć w rolę czytelnika tego bloga i zastanowić się jakie może mieć pytania. W przypadku takiej książki jak “Raspberry Pi. Przewodnik dla programistów Pythona” jedyne co przychodzi mi na myśl, to pytanie o to czy jest ona kierowana dla początkujących programistów, osób zaawansowanych czy może dla laików, którzy nie mieli nigdy kontaktu z Pythonem.

Czytaj dalej

Czarna skrzynka, czyli prosty odtwarzacz mp3 oparty o Raspberry Pi

Od założenia MalinowePi.pl miałem już kilka propozycji współpracy. Zazwyczaj nie mogę o nich rozmawiać i opisywać tych projektów, ale w tym wypadku mogę zrobić wyjątek. Jakiś czas temu zostałem poproszony o pomoc przy budowie prostego odtwarzacza mp3 opartego o Raspberry Pi. Chodziło o coś totalnie podstawowego, czyli urządzenie z włącznikiem, trzema przyciskami(play, shuffle oraz stop), wyjściem mini jack(3,5mm) oraz portem USB, do którego będzie się podpinać Pendrive’a z plikami audio. W sumie to tyle i aż tyle.

Oczywiście można tutaj debatować o tym, czy z standardowego wyjścia audio możemy otrzymać sygnał dobrej jakości, ale to w tym wypadku nie było problemem, bo całość i tak była podpięta później do wzmacniacza, a muzyka odtwarzana w ten sposób, miała być tylko cicho grać w tle i nie przeszkadzać w rozmowach.


Do budowy prototypu swojej “szafy grającej” użyłem Raspberry Pi Model A. Model A jest tańszy niż Model B, nie ma złącza Ethernet(LAN) oraz a tylko jeden port USB. W moim przypadku ani złącze Ethernet ani dwa USB nie były potrzebne.



Urządzenie działa pod kontrolą systemy Raspbian z doinstalowanymi kilkoma aplikacjami. Za odtwarzanie muzyki odpowiada program OMXPlayer. Dodatkowo doinstalowałem pakiety wymagane do obsługi różnych systemów plików(m.in. NTFS oraz ExFAT).

Po wstępnej konfiguracji systemu pora na zajęcie się kwestiami sprzętowymi. Postanowiłem całość zasilać z portu USB(typ B, taki jak w drukarkach). Rozpiskę pinów w porcie USB znalazłem tutaj. Następnie całość podłączyłem tak jak na poniższym schemacie.



Gdy wszystko jest już podłączone, można przejść do instalacji odtwarzacza audio. Postanowiłem użyć wspomnianego wcześniej OMXPlayer, żeby mieć możliwość odtwarzania praktycznie każdego formatu plików. Na moim odtwarzaczu działają zarówno pliki mp3, m4a jak i flac.

sudo apt-get update
sudo apt-get upgrate
sudo raspi-config - przydzielamy 64MB pamięci układowi graficznemu(GPU), ustawiamy, żeby przy starcie ładowało się GUI(graficzny pulpit) oraz rozszerzamy partycję systemową. Na koniec restartujemy urządzenie.
sudo apt-get install alsa-utils mpg321 python-dev python-rpi.gpio lame omxplayer - instalujemy wszystkie wymagane i potrzebne pakiety.
sudo modprobe snd_bcm2835
sudo amixer cset numid=3 1 - ustawiamy, aby sygnał audio zawsze był przekazywany przez port mini jack(3,5mm).
System mamy względnie przygotowany. Pozostaje jeszcze stworzyć skrypt odpowiedzialny za obsługę przycisków i dodanie, go do skryptów uruchamianych przy starcie systemu.



Program znajdziecie na moim GitHubie, możecie go też pobrać 
poleceniem git clone https://github.com/bfaliszek/SimpleRPiGPIOAudioPlayer/.

Do urządzenia można w prosty sposób dodać możliwość streamingu muzyki(m.in. AirPlay) i obsługę WiFi.

Oczywiście, na powyższych zdjęciach znajduje się urządzenie w pierwszej, testowej wersji. Finalny model ma inne przyciski i obudowa wraz z mocowaniem przycisków jest wykonana o wiele lepiej i bardziej profesjonalnie.

Jeśli chcesz podyskutować lub wymienić się swoimi spostrzeżeniami i opiniami o Raspberry Pi, albo po prostu szukasz inspiracji w jaki sposób wykorzystać swoją Malinkę, zapraszamy do naszej grupy na FB! - facebook.com/groups/malinowepi i do polubienia naszego profilu na Facebooku - facebook.com/malinowepi oraz zapisania się na Malinowy Newsletter.

Czarna skrzynka, czyli prosty odtwarzacz mp3 oparty o Raspberry Pi

Od założenia MalinowePi.pl miałem już kilka propozycji współpracy. Zazwyczaj nie mogę o nich rozmawiać i opisywać tych projektów, ale w tym wypadku mogę zrobić wyjątek. Jakiś czas temu zostałem poproszony o pomoc przy budowie prostego odtwarzacza mp3 opartego o Raspberry Pi. Chodziło o coś totalnie podstawowego, czyli urządzenie z włącznikiem, trzema przyciskami(play, shuffle oraz stop), wyjściem mini jack(3,5mm) oraz portem USB, do którego będzie się podpinać Pendrive’a z plikami audio. W sumie to tyle i aż tyle.

Oczywiście można tutaj debatować o tym, czy z standardowego wyjścia audio możemy otrzymać sygnał dobrej jakości, ale to w tym wypadku nie było problemem, bo całość i tak była podpięta później do wzmacniacza, a muzyka odtwarzana w ten sposób, miała być tylko cicho grać w tle i nie przeszkadzać w rozmowach.

Czytaj dalej

Wolfson Audio Card - Pierwsze wrażenia

11 marca do sprzedaży trafił moduł Wolfson Audio Card. Udało mi się zdobyć jeden model do testów. Miałem go już pod koniec marca, jednak nie mogłem się nim dłużej pobawić z powodu tygodniowego wyjazdu. Wróciłem już i usiadłem nad nim na chwilę.

Jeśli czytaliście wcześniejszy wpis o tym module na blogu(a jeśli nie, to przeczytajcie), to wiecie mniej więcej czym jest Wolfson Audio Card. Trzy złącza mini jack(3,5 mm): line-in, line-out, headphone out/in; dwa SPDIF-y: in/out. To tak w największym skrócie. Karta na obecną chwilę nie jest jeszcze wspierana przez system Raspbian oraz Raspbmc zaraz po podłączeniu do RPi(2.04.2014), jednak pewnie z czasem się to zmieni.
[[MORE]]

Jednak możemy jej używać na specjalnie “zmodyfikowanej” wersji Raspbiana. Mowa oczywiście o Raspbianie ze specjalnie skompilowanym kernelem. Musimy dodać do niego odpowiednie sterowniki do obsługi Wolfson Audio Card. W tym celu możemy pobrać “przerobiony” system lub zrobić to samemu(trwa to około 8-9 godzin). Dodatkowo musimy posiadać kartę pamięci SD o pojemności 8 GB. Najlepiej Class 10. Jeśli chcemy pobrać system, to znajdziemy go tutaj(“Software Download”), a jeśli chce się nam samemu kompilować kernel, to tutaj jest dokładny opis krok po kroku.

Oczywiście wybrałem drugą metodę i zostawiłem RPi na noc. Rano miałem gotowy system, doinstalowałem do niego Audacity i zabrałem się za… rippowanie swoich winyli. Dokładny opis w jaki sposób korzystać z modułu znajdziecie tutaj. W celu zgrywania sygnału z konkretnego złącza, należy użyć odpowiedniego skryptu. Podobnie w przypadku odtwarzania. Całość działa bardzo dobrze, tylko jest mało użyteczna, bo trzeba wszystko samemu zmieniać. Da się to zrobić i wszystko działa na Raspbianie, więc na Raspbmc też powinno, w końcu oba systemy bazują na Debianie. Niestety nie miałem już czasu i siły, żeby znowu wszystko kompilować pod Raspbmc, ale pewnie z czasem pojawią się gotowe rozwiązania, które nie wymagają około 10 godzin.

Moduł działa bardzo dobrze, jakość sygnału zarówno na wejściu jak i na wyjściu jest na wysokim poziomie. Widać, że Wolfson Audio Card, to świeży moduł i pod względem wsparcia w systemie i różnych aplikacjach pozostawia wiele do życzenia. Mam jednak nadzieję, że z czasem ulegnie to zmianie i wystarczy podłączyć, go do Raspberry Pi żeby cieszyć się jego pełnymi możliwościami.

Po podłączeniu naszego wyjścia(np. głośników) lub wejścia(np. mikrofon) musimy uruchomić specjalny skrypt znajdujący się w folderze domowym. Zmienia on ustawienia domyślnego portu wyjścia/wejścia audio w systemie. Dzięki temu możemy cieszyć się obsługą dźwięku przez moduł Wolfson Audio Card, a nie standardowy układ audio Malinki. Dźwięk na wyjściu jest o wiele lepszy i głębszy. Dodatkowo nie słyszałem żadnych trzasków, a w przypadku normalnego wyprowadzenia dźwięku przez mini jack(3,5 mm) w Malince pojawiają się one dość często.

Na koniec chciałbym podziękować firmie Farnell element14 za udostępnienie mi modułu do testu. Jeśli w przyszłości pojawi się wsparcie dla Wolfson Audio Card w systemie Raspbmc(na co mocno liczę), to sprawdzę jak moduł spisuje się przy przekazywaniu dźwięku do kina domowego.

A co do winyli(na zdjęciu Pink Floyd - Wish You Were Here z 1975 i mój zakurzony gramofon Denon DP-300), to chyba zawsze będę wolał słuchać ich tradycyjnie ;)

Jeśli chcesz podyskutować lub wymienić się swoimi spostrzeżeniami i opiniami o Raspberry Pi, albo po prostu szukasz inspiracji w jaki sposób wykorzystać swoją Malinkę, zapraszamy do naszej grupy na FB! - facebook.com/groups/malinowepi i do polubienia naszego profilu na Facebooku - facebook.com/malinowepi oraz zapisania się na Malinowy Newsletter.

Wolfson Audio Card - Pierwsze wrażenia

11 marca do sprzedaży trafił moduł Wolfson Audio Card. Udało mi się zdobyć jeden model do testów. Miałem go już pod koniec marca, jednak nie mogłem się nim dłużej pobawić z powodu tygodniowego wyjazdu. Wróciłem już i usiadłem nad nim na chwilę.

Jeśli czytaliście wcześniejszy wpis o tym module na blogu(a jeśli nie, to przeczytajcie), to wiecie mniej więcej czym jest Wolfson Audio Card. Trzy złącza mini jack(3,5 mm): line-in, line-out, headphone out/in; dwa SPDIF-y: in/out. To tak w największym skrócie. Karta na obecną chwilę nie jest jeszcze wspierana przez system Raspbian oraz Raspbmc zaraz po podłączeniu do RPi(2.04.2014), jednak pewnie z czasem się to zmieni.

Czytaj dalej

1 2 3 4 5